Maseczkowe testowanie – maseczka z jadem żmii
Cześć:)
W nowym roku na blogu zamierzam kontynuować serię maseczkowe testowanie. W głowie mam fajne pomysły jak jeszcze bardziej uatrakcyjnić ta serię.
Dziś chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o maseczce, którą znalazłam w Biedronce.
Ten dyskont co jakiś czas robi tygodnie urody, na których można znaleźć bardzo ciekawe produkty. I tym właśnie sposobem natknęłam się na maskę z jadem żmii. W ofercie była także maska ze śluzem ślimaka i diamentowa ( na te zdecyduje się pewnie przy okazji następnego takiego tygodnia).
Innowacyjna matryca kolagenowa zawierająca rewolucyjny związek, który działa jak naturalny peptyd występujący w jadzie żmii. Działa silnie przeciwzmarszczkowo oraz wygładzająco odprężając mięśnie twarzy i dając efekt naturalnego botoksu. Działanie maski wzmocnione jest poprzez kwas hialuronowy połączony z naturalnym olejkiem różanym, gliceryną i alantoiną, które skutecznie rewitalizują i skutecznie rewitalizują i głęboko nawilżają skórę.
Byłam bardzo podekscytowana przed użyciem tej maseczki. Jad żmii, brzmiało tak groźnie, że aż zachęcająco.
Po otwarciu kartonowego opakowania mamy saszetkę, w której pływa złożona maseczka. Byłam zaskoczona ilością tego płynu.
Po otwarciu saszetki wyciągnęłam żelową maskę, odsączyłam ja z nadmiaru płynu i zaczęłam nakładać na twarz.
Hmm i co ???
Nie potrafiłam dopasować żadnego otworu na maseczce do oka, nosa czy ust.
Po kilku minutach dość nierównej walki udało mi się jako tako dopasować maseczkę więc pozostał tylko relaks. Mając na twarzy maseczkę pozostaje Wam tylko leżenie, maseczka podczas chodzenia zsuwa się z twarzy.
Jak już wspomniałam maseczka ma bardzo przyjemną żelową formułę. Bardzo przyjemnie chłodzi. Po jej ściągnięciu buzia jest bardzo nawilżona, nie jest zaczerwieniona,świetlista, ukojona. Nadmiar płynu w pracowałam w twarz i poczekałam, aż się wchłonie. Nawilżenie utrzymywało się jeszcze przez kilka godzin w taki stopniu, że nie miałam potrzeby aplikować kremu.
Podsumowując w moim odczuciu maseczka działa dobrze, ale w moich oczach dyskwalifikuje ją kształt samej maseczki. Nie jestem jej w stanie dopasować do twarzy tak jak bym chciała, co mnie irytuje, a przecież to 15 minut z maseczką na twarzy ma być chwilą relaksu.
Podsumowując nie sądzę, że kupię tą maseczkę ponownie. Działanie nie jest lepsze niż innych maseczek, a kształt to totalna porażka.
Jestem bardzo ciekawa jakie maseczki w płachcie wy lubicie i polecacie?








10 komentarzy
~Alice
Przyznam szczerze, że nazwa trochę mnie odstrasza bo panicznie boję się węży… Z maseczek w płachcie mogę śmiało zarekomendować maski z Sephory, nie zsuwają się z twarzy .
annapoint
Tak one są w miarę ok. Recenzja jednej z nich jest na blogu 🙂
~Nina
Nie zauważyłam jej w Biedronce, ale przy najbliższych zakupach muszę jej poszukać 🙂
annapoint
Poluj na nie w tygodniu urody:)
~Ewelina
Lubie te maseczki 😉 ale z żmiją to jeszcze nie słyszałam;p to bum na ślimaki się skończył ;p
annapoint
Ślimaki są zawsze w modzie 🙂
~Aneczkablog
Właśnie te maseczki mają to do siebie że ciężko je dopasować. Ja osobiście wolę te materiałowe bo są bardziej plastyczne w dopasowaniu do twarzy 🙂
annapoint
Masz rację, ogólnie te maseczki mnie rozczarowały. Pozdrawiam
~chanceleee
Szkoda, że w składzie tego jadu żmii wcale nie ma 😀
Wiki
Dokładnie. „Dzialanie jadu zmiji bla bla, ” maseczka zawiera „cos tam” co występuje RÓWNIEŻ w jadzie żmiji- także koło węży tio ta maseczka nawet nie stała: D