Projekt denko- recenzje zużytych kosmetyków
Cześć:)
Bardzo dawno na blogu nie pojawił się post w którym pokazuje Wam zużyte przeze mnie kosmetyki. Pewnie domyślacie się, że pustych opakowań jest dosyć dużo. Nie martwcie się jednak nie zaleje Was bardzo długim i męczącym niczym papier toaletowy postem. Postanowiłam podzielić puste pudełka na kategorię.
Dziś zaprezentuje Wam kosmetyki do pielęgnacji twarzy. W poście zawrę informację o tym jak sprawdzał mi się dany produkt oraz kilka słów recenzji.
Zatem bez zbędnej zwłoki pokazuje Wam pustaki 🙂
Na pierwszy ogień idą płyny micelarne, toniki i wody do twarzy.
Pierwszym produktem jest Płyn micelarny marki Bourjois. Płyn jest bardzo popularny i chwalony dlatego również postanowiłam go wypróbować. Muszę przyznać, że jak na swoją przystępną cenę płyn jest znakomity. Bardzo dobrze zmywa makijaż oczu jak i nadaje się do wstępnego oczyszczenia twarzy. Płyn ma delikatną formułę, która nie podrażnia oczu, a także nie pozostawia mgły na oczach po jego użyciu. Mam nadzieje, że wiecie co mam na myśli 🙂 Produkt jest bardzo wydajny, jednak musicie uważać przy dozowaniu produktu ponieważ ma dość dużą dziurkę, którą wypływa produkt.
Kolejnym produktem jest tonik pielęgnacyjny do twarzy z firmy Rival de Loop. Produkt znajdziecie w każdym Rossmannie. Tonik jest godny uwagi. Bardzo fajnie doczyszczał cerę po demakijażu i regulował ph skóry. Nie wysuszał i był bardzo wydajny. Czego chcieć więcej za tak niską cenę i bardzo dobrą dostępność.
Pozostając w temacie płynów micelarnych to kolejny jaki zużyłam również stał się moim ulubieńcem. Jest to kolejny drogeryjny płyn tym razem z firmy Mixa. Ja wybrałam płyn micelarny optymalna tolerancja. Na początku byłam dość sceptycznie do niego nastawiona jednak już po pierwszym użyciu byłam kupiona. Płyn nie podrażnia oczu nie zostawia tłustego filmu, dobrze zmywa makijaż. Jest po prostu idealny… A do tego ta pompka. Nie wiem czy wiecie ale uwielbiam produkty z pompką, ponieważ są bardziej wydajne i higieniczne.
Więcej o tym produkcie możecie przeczytać tutaj.
W pielęgnacji twarzy pomogła mi także Oliwkowa woda tonizująca z witaminą C. Kolejny dobry produkt, który niestety się skończył. Używałam jej codziennie rano, aby zmyć resztki produktów,które nakładałam na noc. Woda oprócz lekkiego oczyszczania fajnie pobudzała rano twarz. Troszczę przeszkadzało mi opakowanie. Nie byłam fanką psikania produktu bezpośrednio na twarz wolałam zwilżyć wacik, a zanim napsikałam go tym atomizerem na wacik mijały WIEKII 🙂 dlatego też przelałam go do innego opakowania.
Zużyłam też tymiankowy żel do mycia twarzy polskiej firmy Sylveco. Znów się powtórzę, że produkt był świetny. Ale zacznijmy od początku. Po pierwsze wydajność. Stosowałam go codziennie wieczorem i wystarczył mi naprawdę na grubo ponad 4 miesiące. Wszystko dzięki pompce. Muszę wspomnieć o zapachu bo wiem, że nie każdemu przypadnie on do gustu, ponieważ jest dość specyficzny, ziołowy, tymiankowy 🙂 Żel super oczyszczał cerę z makijażu, czasem ściągał twarz, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Produkt miał również działanie lekko rozjaśniające przez kwas jabłkowy, który znajdziecie w składzie. Naprawdę bardzo polecam ten produkt jednak uczulam, że zapach nie każdemu się spodoba.
Do kosza wędruję także peeling enzymatyczny, który był dołączony do jednego z pudełek beglossy. W przypadku tego produktu myślę, że zapach każdemu przypadnie do gustu, no to zapach czekolady. Peeling był wydajny pięknie pachniał, ale szczerze mówiąc nie zauważyłam widocznego działania na mojej skórze.
Przejdźmy teraz do kremów o twarzy. Pierwszy pochodzi znów z rosmannowskiej marki tym razem Alterra i jest to krem na dzień z winogronem i białą herbatą. Produkt znajduje się w wygodnej tubce. Jest wydajny i bardzo szybko się wchłania co jest plusem przy porannym stosowaniu kiedy to nie mamy czasu na nic (przynajmniej ja). krem bardzo ładnie pachnie, a makijaż fajnie się na nim utrzymuje. Używałam go wiosną kiedy temperatury były względnie niskie dlatego nie wiem jak sprawdzi się pod makijażem w upałach, ale myślę, że da sobie radę.
Do kosza powędruje także puste opakowanie po lekkim kremie głęboko nawilżającym z Pharmaceris. Jestem nudna, ale tak ten krem też posiadał pompkę, która dozowała pożądaną ilość produktu. Minusem jest jednak fakt, że nie widzimy ile produktu zostało i pewnego dnia możemy się zdziwić, że z opakowania nic się nie wydostaje. Powiem Wam, że nie byłam zadowolona z tego kremu. Słabo nawilżał i mam wrażenie, że pogorszył stan mojej cery. Na pewno do niego nie wrócę.
Teraz ostatnie 3 produkty więc mam nadzieję, że dacie radę.
Zacznijmy od najlepszego w moim mniemaniu, mianowicie Serum rewitalizujące marki bioliq. Serum jest naprawdę super. Idealnie sprawdza się rano pod krem. Wchłania się w 10 sekund i fajnie nawilża. Więcej możecie przeczytać w odrębnej recenzji tutaj.
Kolejnym zużytym kremem jest krem przeciwzmarszczkowy z Olay. Krem był dołączony do jednego z pudełek beglossy. krem nie nie powalił na kolana. Używałam go na noc, głownie mieszając go z olejkiem tamanu. Potrzebował trochę czasu, aby się wchłonąć i pozostawiał film na twarzy, co eliminuje go do stosowania na dzień pod makijaż.
Ostatnim produktem w tym poście jest filtr 50 z La roche posay. Jest to kolejny produkt dołączony do jednego z pudełek. Filtr używałam podczas wakacji jedynie na twarz. Bardzo fajnie ją chronił przed słońcem, nie zapycha i możemy nałożyć na niego lekki makijaż.
To wszystkie produkty o których chciałam Wam pokazać w tej części denka. Zapraszam na kolejne części już niedługo.
Pozdrawiam Annapoint 🙂







9 komentarzy
~Paulina
Muszę spróbować któregoś z płynów micelarnych skoro tak zachwalasz :))
annapoint
Koniecznie 🙂
~MintElegance
wodę bourjois bardzo lubię:)
annapoint
Ta woda micelarna jest naprawdę bardzo dobra 🙂
~limonade_alice
moim ulubionym płynem z mixa jest ten pomarańczowy przeciw przesuszeniom 😀 właśnie kupiłam drugie opakowanie bo jest na promocji w hebe 😉
~Bezbłędna Kosmetyka
Uwielbiam kosmetyki z Ziaji z serii liście zielonej oliwki 🙂 tę wodę również miałam.
~czepialska
Żel do mycia twarzy z sylveco jest tymiankowy i pachnie tymiankiem nie rozmarynem. Jest również wersja rozmarynowa, ale to nie ta którą miałaś.
annapoint
Racja wkradł się błąd już jest naprawiony. Dzięki. Pozdrawiam 🙂
~Magdalena
Ten peeling enzymatyczny wygląda ciekawie. ;D