recenzje kosmetyków

Delikatnie złuszczjący peeling kremowy- Yoskine

Cześć 🙂

W ostatnim poście o pielęgnacji twarzy wspomniałam Wam, że oprócz opisanych kosmetyków używam też maseczek i peelingów. Produkty te czasem zastępują mi krem na noc.

Dziś o jednym z nich powiem kilka słów więcej.

W prezencie urodzinowym od osoby, która zna mnie bardzo dobrze dostałam Kremowy Peeling Enzymatyczny z Yoskine. Produkt przeznaczony jest do cery suchej i wrażliwej.

Produkt znajdziecie w drogeriach a jego cena za 75 ml to ok 28 zł.

Teraz kilka słów od producenta:

Profesjonalne połączenie inteligentnej technologii IN’DETOX z proteolitycznym YO’ENZYMEM dla spektakularnego efektu udoskonalenia skóry. Skuteczność jego działania porównuje się do profesjonalnych zabiegów eksfoliacyjnych i wyrównujących koloryt skóry.

Dzięki zawartości naturalnego enzymu, peeling delikatnie a przy tym skutecznie usuwa martwe komórki naskórka i niweluje wszelkie niedoskonałości skóry. Pobudza odnowę komórek, wygładza zmarszczki, intensywnie nawilża skórę i ujędrnia ją.
Oparty na wyciągu z papai kompleks SKIN-TONE RR-Credukuje zaczerwienienia i wzmacnia naczynka krwionośne, zapewniając skórze wyrównany koloryt oraz zdrowy, promienny wygląd.

Zacznijmy standardowo od opakowania. Peeling znajduje się w plastikowej pastelowo-różowej  tubie. Szata graficzna opakowania bardzo przypadła mi do gustu. Jest elegancka, prosta i bardzo estetyczna.

Jak wiecie mam cerę suchą i wrażliwą dlatego peelingi enzymatyczne są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Co prawda efekty nie są widoczne po pierwszym użyciu, ale do cierpliwych w końcu przyjdzie nagroda.

Produkt stosujemy na noc zamiast kremu do twarzy i zmywamy go rano. To jest bardzo fajne rozwiązanie. Nie musimy rezerwować czasu na maseczki, odliczać czasu do jej zmycia. Peeling nie brudzi poduszki, wchłania się dość szybko jak zwykły krem i taką ma też konsystencję. Podczas aplikacji nie macie uczucia pieczenia.  Aa i wydajność tego produktu jest zadziwiająca. Używam go i używam a po ciężarze opakowania nie czuję wielkiego ubytku. To wielki plus.

Zapach produktu jest bardzo delikatny, lekko pudrowy, odpowiada mi. Zapach przypomina mi zapachy jakie znajdziecie w salonach kosmetycznych. Podczas aplikacji poczujecie chwilę „luksusu”.

Pewnie jesteście ciekawi co ujrzycie na twarzy po przespanej nocy z produktem. Już Wam mówię. Po obudzeniu buzia jest miękka, gładka w żadnym wypadku nie ściągnięta. Te efekty widać po pierwszym użyciu. Jeśli jednak będziecie go używać regularnie jak zaleca producent ok. 2-3 razy w tygodniu zobaczycie, że buzia będzie miła w dotyku, nawilżona, zaskórniki znikną. Zauważycie redukcję zaczerwienień, czy przebarwień. Co ważne peeling nie zapycha cery dlatego nie ma obaw, że rano możecie obudzić się z jakimiś nieprzyjaciółmi.

Podsumowując jestem bardzo mile zaskoczona działaniem tego produktu. Kiedyś miałam produkt z Yoskine i byłam z niego zadowolona. W tym przypadku byłam sceptycznie nastawiona do produktu, który nakładamy na tyle godzin, ale muszę przyznać, że zdał egzamin znakomicie. Cery suche i wrażliwe na pewno będą docenią jego działanie. Nie wiem, czy dla cer bardziej tłustych produkt będzie również skuteczny może być za delikatny.

A Wy używałyście tego produktu?? Lubicie peelingi enzymatyczne?

Pozdrawiam Annapoint 😉

 

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *