Sephora vip pass – eyeshadow palette
Cześć 🙂
Tematem dzisiejszego posta będzie paletka cieni do powiek z Sephory. Paletka jest prezentem świątecznym. Zależało mi na małej paletce, którą mogę zabrać ze sobą w podróż weekendową do domu, ale również na wakacje. Paletka posiada 8 cieni. Niestety dostępna jest tylko w sklepie online Sephory nie znajdziecie jej stacjonarnie. Paletka kosztuje ok. 40 zł.
Jak już wspomniałam paletka posiada 8 cieni. Producent wspomina, że cienie są zarówno matowe jak i opalizujące, jednak dla mnie wszystkie cienie są półmatowe, mniej lub bardziej błyszczące (nie brokatowe), satynowe. Paletka jest w formie saszetki, wykonana z grubej tektury zamykana na magnes. Jest malutka i bardzo poręczna. Możemy wyczarować z niej delikatny dzienny makijaż, brązowe smoky eyes lub zwariowane oko w kobaltowym kolorze.
Przejdźmy teraz do opisu cieni. Pierwszym z nich jest półmatowy cień w kolorze skóry. Zawiera w sobie delikatne różowe pigmenty. Idealnie sprawdza się jako cień bazowy na cała powiekę. Bardzo fajnie wyrównuje kolor powieki. Bardzo fajnie współpracuje z innymi kolorami nie tylko z tej paletki.
Kolejnym cieniem jest opalizujący cień. jak dla mnie to kolor rose gold. Jeśli lubicie rozświetlać delikatnie kąciki oczu to sprawdzi się idealnie. Nie jest nachalny, widoczny z kilometra. jest bardzo subtelny lekko rozświetla, ale nie robi żarówki. Dobrze też się sprawdzi, na środek powieki, aby lekko ożywić makijaż. Nie współpracuje z pędzlem, najlepszy efekt osiąga się nakładając go palcem. Pędzel nabiera same drobinki.
Trzeci kolor z paletki to średni brąz lekko opalizujący. ten cień świetnie wydobywa załamanie powieki. Wystarczy go nałożyć, dobrze rozetrzeć i oko od razu zyskuje głębie.
Kolejny cień to ciemniejszy półmatowy brąz. Lubię go stosować, aby lekko podkreślić dolną powiekę. Ten cień jest bardzo ciekawy bo posiada malutkie drobinki, które opalizują na burgund, czerwień, są bardzo słabo widoczne dostrzeżemy jest jeśli naprawdę się przyjrzymy, jednak cień ten bardzo ciekawie wygląda na powiece.
Drugi rząd cieni rozpoczyna biały opalizujący cień. Dla mnie ten cień nada się tylko nałożony w małej ilości lub roztarty. Dla osób, które lubią bardzo rozświetlony wewnętrzny kącik cien będzie idealny, jest podobny do tego pigmentu vanilla z MAC. Totalnie nie chce współpracować z pędzlami jak jego wcześniejszy opalizujący kolega.
Kolejny cień to bardzo jasny niebieski. jest to kolor baby blue. Ładnie opalizuje, jednak nie potrafię go fajnie wkomponować w makijaż. Również ten cień polecam nakładać palcem.
Ciemniejszy niebieski cień już jest inny. jest bardziej napigmentowany, lekko opalizuje na turkus. Uwielbiam go mieszać z duraline i malować nim kreskę. Nie jest to zwykła czarna czy brązowa kreska. Z tą kreską makijaż wygląda ciekawie i bardzo fajnie podkreśla moją zieloną tęczówkę.
Ostatnim kolorem z paletki jest cień w kolorze złotym. Jak jego dwa poprzedniki nakładamy go paluszkiem. To cień, który najmniej mi pasuje. Nawet przy nakładaniu go palcem lekko się rozwarstwia. Poza tym ten kolor nie do końca mi pasuję. Dlatego używam go najmniej.
A jakich cieni wy używacie?? Polecacie jakieś konkretne??
Pozdrawiam Annapoint 🙂






