Maseczkowe testowanie- Tony Moly Brightening Lemon Mask
Cześć 🙂
Dziś zapraszam Was na kolejny wpis z recenzją maseczki. Tym razem na tapetę weźmiemy maseczkę, którą chciałam przetestować już bardzo dawno. Chodzi tutaj o azjatycką maseczkę marki Tony Moly. Maseczkę znalazłam w pudełku CuteBox.
Sprawdźcie -> Cute Box edycja styczniowa
Maseczkę znajdziecie w wielu drogeriach internetowych za ok 20 zł. Ostatnio widziałam je nawet w TKMaxx w cenie 17,90.
obecnie wszystkie maseczki znajdziecie w promocji w sklepie Hani.
W ofercie Tony Moly znajdziecie kilkanaście rodzai tych maseczek. Ja miałam okazję przetestować maseczkę rozjaśniającą z cytryną.
Maseczka oczywiście jak większość tych azjatyckich jest w płachcie, co jak wiecie bardzo lubię.
Sprawdź -> Maseczkowe testowanie- SEPHORA LOTUS Face Mask
Opakowanie w którym znajduje się maseczka jest bardzo oryginalne. Co ważne jest to saszetka, a jak wiecie takie opakowania z reguły bardzo ciężko się otwiera. Tutaj nie ma tego problemu. Jednym pociągnięciem dostajemy się do maseczki.
Maseczka była bardzo dobrze nawilżona, wykonana jest z bardzo delikatnego rodzaju bawełny. Uważajcie, bo podczas jej otwierania możecie ją sobie podrzeć. Producent zaleca, aby maseczkę trzymać na twarzy 20-30 minut.
To co bardzo mi się podobało to to, że wszystkie otwory w maseczce są na swoim miejscu!! Maseczka jest idealnych rozmiarów. Kolejnym plusem jest fakt, że podczas jej noszenia nie trzeba leżeć plackiem. Maseczka w ogóle się nie przemieszcza ani nie odkleja podczas noszenia. Pachnie dość intensywnie cytrynowo, jednak zapach nie przytłacza ani nie męczy. Po nałożeniu na twarz maseczki jest wręcz niewyczuwalny.
Maseczka na mojej twarzy była ponad 30 minut. Podczas jej noszenia nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Twarz była mokra, lekko schłodzona. Po ok 20 minutach zauważyłam, że maseczka na czole była już sucha. Chyba moja cera naprawdę była spragniona. Po zdjęciu maska na policzkach i bodzie była lekko wilgotna reszta obszaru była sucha. Super, moja cera wzięła wszystko co najlepsze.
Kiedy zdjęłam maseczkę delikatnie rozsmarowałam to co zostało mi na twarzy i poczekałam, aż wszystkie esencję się wchłoną. Twarz była bardzo miękka, sprężysta, lekko napięta, rozjaśniona, nawilżona. Nie mogłam nadziwić się jak przyjemna jest w dotyku.
Ta maseczka to istna petarda!! Naprawdę jestem nią zauroczona i chce więcej. Na pewno wypróbuję inne rodzaje tej firmy. Czaję się także na słynną pandę pod oczy, ale wszystko w swoim czasie.
Koniecznie dajcie mi znać czy używałyście tych maseczek i co o nich sądzicie. Mnie kupiły już po pierwszym użyciu.
Pozdrawiam Annapoint.









13 komentarzy
~Stestuj To
Muszę koniecznie wypróbować kosmetyki z Tony Moly, bo są bardzo kuszące 🙂
annapoint
Oj tak naprawdę warto.
~Kasia
Fajny test. Ja jednak cały czas jestem za naturalnymi, własnej roboty maseczkami. Ale kto wie, może sie kiedyś przekonam:)
annapoint
To koniecznie zostań ze mną bo mam w planach maseczkowe DIY. Będziesz zadowolona.
~Monika
Super, dzięki!
~Ania
Uwielbiam maseczki każdego rodzaju ! Małe uzależnienie 🙂
annapoint
Dokładnie:) Mam to samo 🙂
~Ewelina
lubie takie maseczki 🙂 super są 🙂
~Aneczkablog
Zachęciłaś mnie do jej zakupu 🙂
~Paulina G Lifestyle
Ostatnio przyglądałam jej się w sklepie w Seulu. W takim razie skoro sprawdzona, mykam do sklepu i tez niedługo sprawdzę jak działa na mnie ;D
annapoint
O kurcze Seul 🙂 Zazdroszczę, że tam jesteś. A maseczkę koniecznie musisz przetestować:)
~Justyn
Fajna maseczka! Muszę teraz jakiejś poszukać dla mojej dziwnej cery.
annapoint
Od razu dziwnej:) po prostu wymagającej 🙂 wypróbuj nie zaszkodzi a może okaże się strzałem w 10 😛