recenzje kosmetyków

Styczniowe denko:)

Cześć:)

Witam Was w Nowym Roku. Mam nadzieję, że wasze święta i Sylwester były wyjątkowe i takie jak sobie wymarzyliście. Troszkę dałam Wam od siebie odpocząć,ale już wracam z nowymi siłami.  Przejdźmy do rzeczy. Dziś będzie projekt denko. Myślę, że nie jest źle. Zużyłam kilka produktów myślę, że nie jest ich zbyt dużo i post nie będzie kilometrowy:)

Zacznijmy od produktów do mycia ciała. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic z Balei o zapachu truskawkowym. Uwielbiam żele pod prysznic z balei za ich piękny zapach, który dość długo się utrzymuje. Żel dobrze myje, jest wydajny. Ten truskawkowy żel miał bardzo fajną żelową konsystencję, był bardzo wydajny. Również opakowanie jest bardzo poręczne, łatwo do samego końca wydobyć z niego produkt. Jest to produkt pochodzący z niemieckiej sieci drogerii, jednak możecie te produkty znaleźć na stronach rożnych drogerii internetowych, cena jest troszkę wyższa, ale myślę, że warto. Ja już niedługo zaopatrzę się w ich zapas:)

Drugim żelem, który zużyłam jest produkt z Yves Rocher. Żel o zapachu zielonej cytryny z Meksyku. To kolejny zapach, który nie przypadł mi do gustu. Był bardzo chemiczny i używało się go nieprzyjemnie. W ostateczności zużyłam go jako wlewając do wanny jako płyn do kąpieli. Jak też możecie wiedzieć z wcześniejszych postów nie podoba mi się ich opakowanie. Za duży jest otwór, z którego wydostajemy produkt i wylewa się go za dużo.

Przejdźmy teraz do produktów do pielęgnacji twarzy.

Pierwszym z nich jest żel do mycia twarzy z Rival de Loop, który kupiłam w niemieckim Rossmannie. Żel doczekał się osobnego wpisu, który możecie zobaczyć tutaj.

Skończył się też krem do twarzy z Eveline. O tym kremie również pisała kilka słów w oddzielnym poście więc nie warto się powtarzać. Wpis możecie zobaczyć tutaj. Pisałam Wam w nim, że krem jest za mało nawilżający, jednak powiem Wam, że znalazłam dla niego zastosowanie jako baza, kiedy chciałam nałożyć na cała twarz olej tamanu. Sam olej byłby zbyt mocny, z kolei jego kropla wymieszana z tym kremem sprawdzała się dobrze.

Skończyły się też dwa kremy pod oczy. Pierwszy z nich to ziaja kozie mleko. Szeroką opinie o tym produkcie znajdziecie tutaj. Nie zmieniam swojego zdania o tym produkcie, jest jak dla nie zbyt delikatny, jednak nie uważam, że jest zły, sprawdzi się dla nastolatek jako lekki krem pod oczy na dzień, a dla osób, które zapobiegają już zmarszczką może być zbyt delikatny, jednak jeśli mamy bardzo odżywczy krem pod oczy na noc, ten jest dobry na dzień, ponieważ nie roluje się na nim korektor.

drugim kremem pod oczy jest krem z firmy Benefit it`s potent. krem znalazł się w ulubieńcach co wskazuje na to, że był naprawdę dobry. jedynym minusem tego kremu jest jego cena. 130 zł za 14 ml produktu to jest lekka przesada.

Chciałabym Wam też powiedzieć kilka słów o płatkach kosmetycznych z Yves Rocher. Kupiłam je z czystej ciekawości. Powiem Wam szczerze, że szału nie ma. Płatki się rozwarstwiają a dodatkowo nie wchłaniają produktu, który na niego aplikujemy. Poza tym jest ich tylko 80, a są droższe niż te z biedronki, których używam.

Zużyłam też podkład Maybelline Affinitone. Recenzja tego podkładu znalazła się również na blogu tutaj. Zaopatrzyłam się już w kolejną sztukę, co świadczy o tym, że się sprawdza.

Zużyłam też mokre chusteczki. używam ich tylko do usuwania kosmetyków z dłoni podczas malowania. Te gdzieś kiedyś dostałam, były całkiem dobre, dobrze nawilżone. Nie przywiązuję większej wagi do tego z jakiej formy są 🙂

Ostatnie jak zawsze są próbki.

Po pierwsze zużyłam puder do kąpieli, który już jakiś czas temu kupiłam w Biedronce. Jeśli kiedykolwiek przejdzie Wam przez myśl ich zakup to szczerze odradzam. Nie był to produkt drogi, bo kosztował mniej niż 2 zł, ale po co płacić za coś co nie działa. Po wsypaniu proszku do wanny na początku robi się wielka piana. Ale jak szybko powstaje tak szybko tracimy ją z oczu. Po może dwóch minutach piana znika, więc tak naprawdę jeszcze dobrze nie wejdziecie do wanny, kiedy piany już nie ma. Co do zapachu również szału nie ma. Pachnie ładnie w opakowaniu, jednak po wsypaniu do wanny zapach jest słabo wyczuwalny.

Kolejną próbką jaką spróbowałam zużyć to podkład Rimmel Lasting Finish 25H. Niestety kolor w próbce był dla mnie zdecydowanie za ciemny i musiałam go mieszać z Affinitone z Maybelline, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć Wam jak działa ponieważ nakładałam go naprawdę niewielką ilość.

Wykorzystałam też dwie maseczki z Balea.

Pierwszą (niebieską) jest maseczka oczyszczająca z cynkiem. Maseczka jest naprawdę godna polecenia. Jeśli Wasza cera jest zanieczyszczona, tłusta to ta maseczka się sprawdzi. Ja nie mam tłustej skóry, dlatego nakładałam ją na max. 10 minut dodatkowo zwilżając ją woda termalną z Vichy, ponieważ maseczka zastyga. Po jej zastosowaniu cera jest przyjemnie napięta, miękka i oczyszczona.

Druga maseczka to maseczka odświeżająca z grejpfrutem. Maseczkę możemy pozostawić do wchłonięcia lub zmyć po ok. 15 minutach. Dla mnie bardziej sprawdzała się opcja ze zmyciem jej. Pozostawiłam ją raz na cała noc i rano skóra była dość lepka, nawilżona, jednak miałam wrażenie, że mam brudną twarz, dlatego wolę ją zmyć.

To już wszystkie produkty jakie udało mi się zużyć w zeszłym roku. Mam nadzieję, że wasze postanowienia noworoczne zostały poczynione i z nową siłą wchodzimy w Nowy Rok.

Pozdrawiam Annapoint:)

 

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *